glowienka7 s

Polski Komitet IUCN otrzymał odpowiedź Polskiego Związku Łowieckiego na uchwałę w sprawie ochrony czterech gatunków łownych ptaków wodnych. Zarząd Główny PZŁ zawarł w nim konkluzję, że jest przeciwny jednemu z siedmiu postulatów zawartych w uchwale Komitetu – wykreśleniu tych czterech gatunków z listy łownych i objęciu ich ochroną. Jednocześnie w załączonych do pisma uwagach szczegółowych zaznaczono, że PZŁ już od jakiegoś czasu proponuje wstrzymanie polowań na dwa z tych gatunków, a także już wcześniej wysuwał część z pozostałych postulatów…

Przypomnijmy – Polski Komitet Krajowy przyjął uchwałę wskazującą, że populacje 4 spośród łownych gatunków ptaków wodnych – głowienki, czernicy, cyraneczki i łyski – stają się w Polsce zagrożone, a wśród powodów, które się do tego przyczyniają, są obecne praktyki łowieckie. Wysunął więc propozycje 7 zmian w tych praktykach, w tym objęcie tych gatunków ochroną. Do uchwały załączono ekspertyzę, na której oparto to stanowisko.

W przesłanych uwagach do tej ekspertyzy, opracowanych przez Komisję Naczelną Rady Łowieckiej ds. Zwierzyny Drobnej PZŁ, napisano:

„Myśliwi mają świadomość, że te 4 gatunki ptaków w Polsce wykazują spadek liczebności. Jednocześnie chcąc użytkować łowiecko populacje ptaków łownych podejmują zdecydowane kroki w celu zahamowania tego niekorzystnego trendu.”

Jakie to są „zdecydowane kroki”? W piśmie PZŁ wymieniono następujące:

  • redukowanie liczebności drapieżników (samo PZŁ uważa, że nie dość skuteczne i proponuje ułatwienia prawne, mające tę skuteczność zwiększyć);
  • wysunięcie postulatu wprowadzania moratorium na polowania na głowienkę i czernicę (czy postulat zatrzymania polowań ma zastąpić samo zaprzestanie?);
  • wysunięcie postulatu „wprowadzania planów reintrodukcji rzadkich i zanikających gatunków kaczek chronionych” (reintrodukcja to przywracanie gatunków wytępionych – czy PZŁ przewiduje, że wkrótce będzie ona potrzebna w stosunku do gatunków, która obecnie są tylko rzadkie?);
  • „zaproponowanie zainicjowania projektów badawczych mających na celu zbadanie wybranych aspektów…” (podano kilka przykładów proponowanych programów badawczych – niektóre potencjalnie cenne).

Z pisma PZŁ wynika więc, że nieskuteczna redukcja drapieżników oraz same postulaty są zdaniem Związku wystarczające i nie są potrzebne konkretne działania.

W przesłanych uwagach przedstawiono następujące główne argumenty przeciwko objęciu wskazanych czterech gatunków ochroną:

  1. Polskie populacje lęgowe i zimujące tych gatunków stanowią niewielkie części populacji europejskich.

Nie wyjaśniono, dlaczego zdaniem PZŁ oznacza to, że można na te już tak bardzo małe i wciąż szybko kurczące się populacje polować. Czy chodzi o to, że jeśli wytępi się populacje krajowe, to gatunek może wciąż przetrwać w innych krajach? Na takie rozumowanie może wskazywać wspomniany postulat planowania działań reintrodukcyjnych (czyli przywracania wymarłych krajowych populacji w oparciu o osobniki z innych krajów).

  1. Autorzy ekspertyzy IUCN porównali dostępne dane na temat zabijania omawianych gatunków kaczek z obecną wielkością populacji, co jest zdaniem PZŁ manipulacją, gdyż należało porównywać z danymi z lat 80. i 90. XX wieku.

W chwili pisania ekspertyzy jedyne publicznie dostępne dane na temat skali zabijania omawianych gatunków kaczek pochodziły z lat 2005 i 2006. Z tego okresu brak szacunków liczebności populacji krajowych. Wskazano, że poziom pozyskania łowieckiego z lat 2005 i 2006 odpowiada znaczącej części (nawet po kilkadziesiąt procent) współczesnych (dane pochodzą w lat 2011–20017) krajowych populacji tych gatunków. Ma więc istotny udział w spadku ich liczebności. Zdaniem PZŁ prawidłowe jest jedynie porównywanie danych z lat 2005, 2006 z szacowanymi liczebnościami populacji z lat 80. i 90. ubiegłego wieku. Nie wyjaśniono w żaden sposób, dlaczego przy porównaniu większa różnica w czasie ma być lepsza od mniejszej różnicy (ekspertyza IUCN podawała wszystkie dane, a więc umożliwiała oba porównania). Wyliczono w ten sposób, że pozyskanie łowieckie stanowi kilka procent populacji i bez wyjaśnienia zawyrokowano, że nie ma znaczenia. Tymczasem nawet tak wyliczona skala zabijania jest porównywalna z obserwowanym corocznym spadkiem populacji.

Jednocześnie w uwagach PZŁ wspomniano, że Związek dysponuje także danymi na temat pozyskania omawianych gatunków z roku 2015. PKK IUCN zwrócił się więc o ich udostępnienie ze Stacji Badawczej PZŁ w Czempiniu i otrzymał je, wraz z danymi z roku 2018. Okazało się, że Związek dysponował szacowanymi, aktualniejszymi danymi, tylko ich nie ujawniał. Nic dziwnego – wskazują one jednoznacznie, że pozyskanie łowieckie jest proporcjonalnie do liczebności tych gatunków nadal bardzo wysokie i wynosi nie kilka, jak podano w uwagach PZŁ, ale kilkadziesiąt, a nawet ponad 100% szacowanych liczebności krajowych populacji tych gatunków. Parafrazując stwierdzenie zawarte w uwagach PZŁ: „Takie przedstawienie wyników można odebrać jako manipulację, mającą na celu wprowadzenie w błąd mniej zorientowanych odbiorców tego dokumentu i zmierzającą do minimalizacji presji łowieckiej na populacje i jej wpływu na spadek liczebności”.

  1. Specjaliści z PZŁ stwierdzili, że cyranki nie mogą być mylone z cyraneczkami, bo te pierwsze definitywnie odlatują z Polski do początku września, a więc wkrótce po rozpoczęciu sezonu polowań.

Mylenie tych gatunków przez myśliwych i zabijanie chronionych cyranek jest jednym z argumentów za zaprzestaniem polowań na cyraneczki. Trudno zawyrokować, czy odpowiedź PZŁ na ten argument jest jedynie wynikiem braku wiedzy czy kolejną próbą manipulacji. Specjaliści Związku nie powołali się na źródło, z którego zaczerpnęli błędną informację o dacie odlotu cyranek z Polski. Zarówno literatura przedmiotu, jak i obserwacje w publicznie dostępnych bazach danych wskazują, że kaczki spotyka się w Polsce przynajmniej do października, a więc przez co najmniej połowę sezonu polowań na cyraneczki.

  1. Ponad połowa czernic zimuje na morzu, gdzie nie wolno polować.

Nie wyjaśniono, jakie to ma znaczenie. Nie zmniejsza to wszak pozyskania, ale oznacza, że dotyczy ono wyłącznie tej części populacji, która zimuje na śródlądziu i zapewne jest w niej większy udział ptaków z krajowej populacji lęgowej.

  1. W kilku miejscach zaznaczano, że omawianych gatunków dotyczą także inne zagrożenia, a łowiectwo nie jest z nich najważniejsze.

W uchwale PKK IUCN i ekspertyzie także tak napisano. Wszyscy są więc co do tego zgodni. Tylko że PKK IUCN uważa, że fakt, iż polowania są tylko jednym z zagrożeń i nie decydują samodzielnie, lecz „tylko” przyczyniają się do spadki liczebności, nie oznacza, że zagrożenie to należy akceptować i ignorować. Należy je zlikwidować. Nie oznacza to, że nie należy starać się także ograniczać innych zagrożeń.

  1. Wreszcie PZŁ zaznacza, że we wcześniejszych publikacjach nie wskazywano polowań jako istotnego zagrożenia dla omawianych gatunków ptaków w Polsce.

Zasadniczo jest to prawda, ale wraz opublikowaniem ekspertyzy PKK IUCN uległo to zmianie. Brak wcześniejszej oceny znaczenia pozyskania łowieckiego omawianych gatunków kaczek wynikał z tego, że po prostu brakowało danych niezbędnych do takich analiz. PZŁ raportował tylko łączną liczbę wszystkich zastrzelonych „dzikich kaczek”. Dopiero w 2018 Kruszewiec i Czujkowska opublikowali pierwsze zdobyte dane na temat pozyskania poszczególnych gatunków w latach 2005 i 2006, co umożliwiło porównania skali tego pozyskania ze stanem populacji.

Warto odnotować, że całość argumentacji i sprzeciwu PZŁ odnosi się tylko do postulatu objęcia czterech gatunków ochroną. Pozostałe postulaty PKK IUCN nie spotkały się ze sprzeciwem czy krytyką.

Trudno nie zauważyć sprzeczności między twierdzeniem, że myśliwi dostrzegają spadek liczebności czterech gatunków, którymi gospodarują i postulują wstrzymanie polowań na co najmniej dwa z nich, ze sprzeciwem wobec podobnego postulatu wysuniętego przez PKK IUCN. Podobnie – analizując dostępne dane na temat trendu i stanu krajowych populacji omawianych gatunków i poziomu ich pozyskania łowieckiego w Polsce trudno bronić tezy, że łowiectwo nie jest jednym z istotnych czynników przyczyniających się do spadku ich liczebności. Oznacza to, że argumenty i dane przekazane przez PZŁ – choć werbalnie sprzeciwiają się przesłaniu z uchwały PKK IUCN, w rzeczywistości stanowią mocne poparcie wysuwanych przez Komitet postulatów.

Sezon łowiecki na kaczki i łyski zaczyna się już za tydzień! Zostało bardzo niewiele czasu do podjęcia właściwych decyzji.


 Więcej informacji w komentarzu do uwag PZŁ

okladka 4ptaki

Niegdyś pospolite w Polsce łyski, czernice, cyraneczki i głowienki obecnie w zastraszającym tempie znikają z Polskich jezior i innych wód. Mimo to nadal się na nie poluje. Polski Komitet Krajowy Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody (IUCN) zaapelował o wykreślenie ich z listy gatunków łownych i objęcie ścisłą ochroną. Przedstawił także listę zmian w prawie łowieckim, które należy pilnie wprowadzić, by zapobiec zanikowi tych i innych gatunków ptaków wodnych. Apel poparty jest szczegółową ekspertyzą.

iuc wwc rcfs d4 b

W dniach 1–3 lipca 2019 r w Rotterdamie w Holandii odbyło się Forum Ochrony Przyrody IUCN Regionu Europy, Azji Północnej i Środkowej. Miało ono głównie charakter organizacyjny – mobilizujący członków Unii przed przyszłorocznym Światowym Kongresem Ochrony Przyrody, który odbędzie się w Marsylii. Nadchodzące wydarzenie jest bowiem wielkim wyzwaniem. Nie tylko dlatego, że to na nim Unia jak zawsze wypracuje nową strategię na następne lata, ale przede wszystkim dlatego, że potrzeba pilnych i bardzo głębokich zmian w podejściu ludzkości do przyrody i jej ochrony jest coraz wyraźniejsza i nagląca. Przyśpieszające i narastające globalne problemy wymagają podęcia radykalnych działań, wypracowania nowych pomysłów na zachowanie różnorodności biologicznej, redukcję zanieczyszczeń tworzywami sztucznymi czy ograniczanie skutków zmian klimatu. IUCN i jego członkowie wierzą, że wspólnymi siłami da się wypracować kurs, który sprawi, że rozwój gospodarczy i społeczny będzie zgodny z zasadami ochrony przyrody. Gospodarka i ekologia muszą iść w tym samym kierunku, gdyż jak pokazują liczne analizy i raporty, wszystkie dotychczasowe działania są dalece niewystarczające. Jak powiedział podczas spotkania Daniel Calleja-Crespo, dyrektor generalny ds. Środowiska Komisji Europejskiej: „Jesteśmy pierwszym pokoleniem świadomym utraty różnorodności biologicznej – nie bądźmy jednocześnie ostatnim, które miało szansę mu przeciwdziałać”.

W wydarzeniu wzięło udział sześć osób z Polski (na zdjęciu). Oprócz reprezentantów organizacji członkowskich PKK IUCN: PTOP „Salamandra”, WWF Polska i Państwowej Rady Ochrony Przyrody, nie zabrakło też przedstawicieli Narodowego Instytutu Dziedzictwa i IAF.

Polscy przedstawiciele Rotterdam

Marsylia2020 SKolejny IUCN World Conservation Congress odbędzie się w Marsylii, w dniach 11-19 czerwca 2020. To wyjątkowa szansa, by zapoznać się z aktualnymi wyzwaniami i osiągnięciami w ochronie przyrody. To także okazja do zaprezentowania własnego dorobku w tej dziedzinie oraz spotkania i nawiązania współpracy ze specjalistami i organizacjami z całego świata.

Pierwsza część Kongresu (11-15 czerwca) jest otwarta dla wszystkich. Jak zawsze podczas niej będzie można uczestniczyć w setkach spotkań, dyskusji, prezentacji i innych wydarzeń. Każdy miłośnik przyrody znajdzie coś ciekawego dla siebie (zwykle problemem jest – co wybrać, gdyż wiele imprez i spotkań odbywa się równolegle). Podczas ostatniego Kongresu (2016 na Hawajach) miało miejsce pond 1300 sesji, a uczestniczyło w nich ponad 10 000 osób! Wciąż też jest możliwość, by zaproponować własny event.
Druga część Kongresu (16-19 czerwca) to przede wszystkim Walne Zebranie IUCN, kierowane do przedstawicieli organizacji i instytucji członkowskich. To także będzie czas gorących dyskusji, gdyż wówczas między innymi będą głosowane i przyjmowane rezolucje Unii, wyznaczające kierunki światowej ochrony przyrody na kolejne lata. Czy uda się wypracować przełomowe rozwiązania i pomysły, które skutecznie odpowiedzą na liczne i coraz bardziej palące problemy świata? Taką mamy nadzieję.
Na pewno warto wziąć udział w tym ważnym wydarzeniu. To, że tym razem Kongres odbywa się stosunkowo niedaleko Polski (i można na niego dojechać np. pociągiem) to wyjątkowa okazja, by wziąć udział bez nadmiernego wysiłku finansowego. Więcej informacji można znaleźć na stronie https://www.iucncongress2020.org. Tam także we wrześniu 2019 rozpocznie się rejestracja uczestników.

puszcza karpackaPolski Komitet Krajowy IUCN podczas posiedzenia w dniu 15 maja 2017 r. przyjął jednogłośnie uchwałę o wydaniu recenzji opracowania p.t. Dokumentacja dla rezerwatu przyrody „Reliktowa Puszcza Karpacka” wraz z projektem zarządzenia Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Rzeszowie w sprawie uznania za rezerwat przyrody.

Recenzja dotyczy opracowania przygotowanego przez Fundację Dziedzictwo Przyrodnicze. Została przygotowana w oparciu o opinie 7 ekspertów z Listy PKK IUCN. Czytamy w niej m.in.: „Zebrane dane oraz wyniki badań przeprowadzonych specjalnie na potrzeby „Dokumentacji” potwierdzają bez cienia wątpliwości, że obszar ten spełnia wszystkie kryteria określone w art. 8 ust. 1 oraz art. 13 ust. 1 ustawy o ochronie przyrody, kwalifikujące go do objęcia jedną z najwyższych obszarowych form ochrony przyrody – parkiem narodowym lub rezerwatem przyrody”.
W części szczegółowej recenzji zgłoszono szereg drobnych uwag i propozycji uzupełnień do ocenianego dokumentu. Jednak wielokrotnie podkreślono, że zgłoszone uwagi nie podważają wartości merytorycznej opracowania oraz słuszności postulatu utworzenia rezerwatu.

K20170422 091427orzystanie i ochrona rzek stały się ostatnio w Polsce tematem gorących dyskusji. Ścierają się różne podejścia – od skrajnych pomysłów pełnego zapanowania nad żywiołem, zamknięcia wód w uregulowanych kanałach i zbiornikach, oraz „pełnego” ich wykorzystania do celów żeglugowych, energetycznych, rolnictwa itp., po postulaty czynnej renaturyzacji i dostosowania zagospodarowania przestrzeni do rzek.

W dniach 21-23 kwietnia w Kudowie-Zdroju odbywa się konferencja p.t. „Rzeki – jak je chronić?”, podczas której eksperci z różnych dziedzin powiązanych z ochroną i gospodarowaniem wodami płynącymi dzielą się wynikami najnowszych badań i doświadczeń. Dyskutują też nad sensem aktualnych rządowych propozycji dotyczących ochrony przeciwpowodziowej i zwiększenia żeglowności Polskich rzek.

Rzeki to kluczowe elementy polskiego krajobrazu i podstawa najważniejszych korytarzy ekologicznych. Mają także kluczowe znaczenie dla gospodarki. Nie jest łatwo pogodzić wszystkie interesy i oczekiwania. Znalezienie „złotego środka” i pogodzenie wszystkich potrzeb wymaga rozważnego współdziałania ekspertów z wszystkich dziedzin. Stąd tegoroczny temat tradycyjnej, wiosennej sesji Klubu Przyrodników spotkał się z dużym zainteresowaniem i zgromadził wielu specjalistów – od przyrodników, specjalistów od ryb, roślinności wodnej itp., do hydrologów czy urzędników wydających decyzje w sprawie zagospodarowania cieków.

W dotychczasowych wystąpieniach praktycznie wszyscy eksperci są zgodni co do czterech punków:

  • aktualny sposób gospodarowania rzekami wymaga udoskonalenia, z uwzględnieniem bezpieczeństwa przeciwpowodziowego i ochrony przyrody, przy czym współczesna wiedza zdecydowanie umożliwia pogodzenie tych potrzeb;
  • pomysły dotyczące zwiększenia żeglowności Polskich rzek i argumenty, że przyczyni się to do oszczędności oraz zwiększenia „ekologiczności” polskiego transportu nie mają podstaw ekonomicznych i naukowych – są groźne nie tylko dla przyrody, ale i dla polskiej gospodarki;
  • jedną z podstawowych potrzeb jest poprawa stanu wiedzy na temat zasad racjonalnego gospodarowania wodami – zarówno wśród decydentów, jak i w całym społeczeństwie;
  • potrzebne są radykalne zmiany przepisów, umożliwiające racjonalizację procesu decyzyjnego w sprawie gospodarowania wodami i opierania ich na podstawach merytorycznych, przy czym aktualne propozycje zmian nie odpowiadają potrzebom.

Referaty i gorące dyskusje trwają. Ostatniego dnia sesji przeniosą się one z sali konferencyjnej w teren – nad rzeki i strumienie Kotliny Kłodzkiej.

kanalZmiany w programach środowiskowych doprowadzą do katastrofalnych szkód w ekosystemach rzek – alarmują organizacje ekologiczne skupione w Koalicji Ratujmy Rzeki*. Chodzi o zapis dotyczący wsparcia budowy dróg wodnych w Programie Operacyjnym Infrastruktura i Środowisko(POIiŚ), który dziś, przy sprzeciwie przedstawicieli organizacji pozarządowych, zatwierdził Komitet Monitorujący (KM) przy Ministrze Rozwoju. Sformułowanie „w celu podniesienia jej parametrów (...) do III klasy drogi wodnej” zmieniono na „w celu podniesienia jej parametrów (...) do co najmniej III klasy drogi wodnej”.

Presja NakuruUważa się powszechnie, że obszary, które znalazły sie na Liście Światowego Dziedzictwa Przyrodniczego UNESCO (NWHS) reprezentują najcenniejsze, najbardziej niezwykłe lub najlepiej zachowane zasoby przyrodnicze Ziemi. Powinny więc być objęte ścisłą, skuteczną ochroną. Wyniki badań przedstawione w czasopiśmie naukowym Biological Conservation wskazują, że na skutek rosnącej presji ze strony człowieka stan większości z tych miejsc gwałtownie się pogarsza. Wiele jest zagrożonych bardziej niż sądzono, najczęściej ze strony takich działań, jak wyręby lasu, górnictwo, budowy zapór i dróg.