15 sierpnia 2020 r. znów rozpoczął się sezon polowań na niektóre gatunki ptaków, w tym głowienki, czernice, cyraneczki i łyski. Zeszłoroczna ekspertyza i apel Polskiego Komitetu Krajowego IUCN, by te gatunki wyłączyć z listy łownych lub wprowadzić czasowe moratorium na polowania na nie, zostały zignorowane.

Sezon polowań na kaczki i łyski zaczyna się 15 sierpnia – czas na decyzje! Samica głowienki. Fot. Michał Zieliński

W odpowiedzi na naszą ekspertyzę i pisma kierowane do wszystkich zainteresowanych stron dostaliśmy jedną oficjalną odpowiedź – od Polskiego Związki Łowieckiego. Pisaliśmy o tym TUTAJ.

Minister Środowiska (ani ówczesny, ani pełniący później jego funkcje Minister Klimatu, ani obecny) nigdy nie uznał za potrzebne, by w jakikolwiek sposób odpowiedzieć PKK IUCN. Jak jednak dowiedzieliśmy się w maju tego roku, Departament Ochrony Przyrody w Ministerstwie zwrócił się do Państwowej Rady Ochrony Przyrody o opinię w tej sprawie. Wypowiedziała się Komisja PROP ds. Zwierząt. W jej opinii nie napisano jednoznacznie, czy PROP popiera, czy jest przeciwny postulatom PKK IUCN (którego Rada jest członkiem). W podpisanym przez przewodniczącą Rady prof. dr hab. Wandę Olech-Piasecką dokumencie czytamy: „Apel Polskiego Krajowego Komitetu IUCN Polska jest merytorycznie istotnym dokumentem wskazującym na problem użytkowania łowieckiego kilku gatunków kaczek i łyski. Gatunków należących do grupy fauny wodno-błotnej, której populacje zmniejszają się nie tylko w Polsce ale także w całej Europie”. Jednak w konkluzjach wskazano, że zdaniem Rady aktualna wiedza jest niewystarczająca: „Mając na względzie złożoność problemu oraz brak kompleksowych danych z terenu Polski zasadnym wydaje się przeprowadzenie kompleksowych badań naukowych w przedmiotowym zakresie oraz na ich podstawie podejmowanie działań mających na celu zmiany legislacyjne”. Nie wspomniano o obowiązującej w Polsce i EU zasadzie przezorności, wg której, w przypadku wątpliwości dotyczących zagrożeń dla przyrody, do czasu ich rozwiania należy z ostrożności działać w oparciu o gorszy scenariusz. Nie wyjaśniono też nawet jednym zdaniem, dlaczego uznano za niewystarczające m.in. dane Państwowego Monitoringu Środowiska i wszelkie inne dane wskazujące na spadek populacji tych czterech gatunków (przy jednoczesnym braku przeciwnych wyników jakichkolwiek badań). Po co w takim razie prowadzi się Państwowy Monitoring Środowiska, skoro PROP i Ministerstwo Środowiska nie uważają jego wyników za miarodajne?

komunikacie przesłanym jakiś czas później do niektórych mediów (o którym także dowiedzieliśmy się przypadkowo niedawno) Ministerstwo powołało się na tę opinię PROP i przedstawione w niej argumenty jako podstawowy powód nieuwzględnienia apelu PKK IUCN i pozostawienia listy gatunków ptaków łownych bez zmian. Nic nam nie wiadomo, by jednocześnie podjęto jakiekolwiek prace czy programy badawcze, które miałyby uzupełnić rzekome luki w wiedzy, stojące ponoć na przeszkodzie podjęciu decyzji.

W związku z tym, a także biorąc pod uwagę, że nowy Minister Środowiska mógł nie mieć jeszcze okazji zapoznać się z tym problemem, Przewodniczący PKK IUCN skierował do niego pismo, w którym zwrócił uwagę na ekspertyzę, odniósł się do argumentów KZ PROP i ponownie zaapelował o zaprzestanie polowań na wspomniane cztery gatunki ptaków.

Na razie odpowiedzi brak, a polowania się zaczęły…

Share: